Jakiś dzień w Warszawie. Pada śnieg, jest zimno i ślisko. Dostawy Bolt na rowerze zamierają. Młody facet w mojej taxi próbuje zamówić jedzenie z dostawą do domu. W pewnej chwili głośno i z wściekłością: Noś k..wa czemu oni nie jeżdżą. 80 minut na dostawę? Jestem głodny!
Jak blisko natury i jej możliwości jesteśmy? W jakim żyjemy w matrixie dalekim od rozsądku i przyrody?