Piątek 18:30. Telefon z centrali korporacji Taxi z którą współpracuję. Krótko jest reklamacja na twój przejazd... Co mam zrobić? Przywieź historię paragonów za ostatnie 1,5 miesiąca. Stresik się włączył. Co, kiedy, gdzie popełniłem błąd, próbuję wymienić. W sobotę oszalałem swoją kasę fiskalną. W końcu po 2h udało mi się ściągnąć dane w postaci wizualizacji paragonów do pliku pdf. Sam się zdziwiłem ilością kursów jakie wykonałem. No nic muszę zaczekać do poniedziałku... Wchodzę do biura, słyszę oficjalne "Co może Pan powiedzieć w sprawie kursu do Kobyłki", niestety nie pamiętam odpowiadam zgodnie z prawdą. Kolega sprawdzający szuka w pliku, ja w tym samym czasie również. Zaczyna mi coś świtać. Bardzo uprzejmą klientka, przegadaliśmy całą drogę! No tak pojechałeś na taryfie 5zl kilometr zamiast 4zl kilometr. Przepraszam, wydukałem, naprawdę nie zamierzona pomyłka. Czujecie ten wstyd? Nieprofesjonalne mało powiedziane! Oszust! Co ta biedna starsza Pani o mnie myśli nawet nie chcę sobie wizualizować! Pewnie patrzyłem kilka razy na licznik i ani razu nic mnie nie tknęło, że taryfa niewłaściwa. WSTYD.
Pani otrzyma zadośćuczynienie, a ja mam nauczkę. Najpierw upewnij się, że wszystko jest zgodne z regułami, a dopiero po tym wchodź w interakcje towarzyską z klientem.
Poniższe zdjęcie tulipanów i nie tylko, z Ronda Jazdy Polskiej i Fortu Włochy w Warszawie.



