poniedziałek, 16 marca 2026

Życie w dwóch krajach. Warszawa i Londyn, blaski i cienie

  Klientka: W Wielkiej Brytani wszystkie sprawy urzędowe można załatwić nie wychodząc z domu. W Polsce też sie to zmienia np. przez mObywatela, czy bankowość internetową. Jednak prostota systemu na wyspach mogłaby być dla nas wzorem. Z drugiej strony Warszawa, czysta, bezpieczna, dobrze poukładana. W Londynie codziennie słyszy się o napadzie z użyciem noża. O pladze kradzieży telefonów komórkowych nawet w tych "bezpiecznych" dzielnicach.

Wie Pan, mówi pasażerka, mam męża brazylijczyka o ciemnej karnacji. Chcę tylko aby Anglia nie była zamienieniana w kraj 3go świata, z wszechobecny brudem, przemocą i nakazami religijnymi.

W bardzo podobnym duchu wypowiadał się Andrzej Seweryn, którego miałem okazję wieźć, któregoś styczniowego popołudnia. Niech sobie mają, cytuję, kolczyki w nosach, zielone włosy czy burki na głowach. Oczekuję tylko, że śmieci będą wywiezione, każdy zrobi co do niego należy i nie będzie niszczył pracy innych.

Zdjęcie z www.lkedzierski.com



niedziela, 15 marca 2026

Stara dobra Szwajcaria?

 Dziś trochę politycznie będzie. Relacje o życiu w Szwajcarii i polityce imigracyjnej w Europie. Temat mi osobiście bliski bo miałem szczęście pracować w tym pięknym kraju. Czytasz na własną odpowiedzialność ;) Relacja skąpilowana z rozmów z 3ma różnymi klientami mojej taksówki. Dojrzałe małżeństwo i młody na oko 30 letni mężczyzna. Cała trójka mieszka i pracuje w krainie "fioletowych krów".

Bo wie Pan, zaczyna rozmowę młody człowiek, Szwajcaria to już nie jest ten kraj mlekiem i miodem płynący. Maja swoje problemy. Ten gość co się ostatnio w autobusie w kantonie Fryburg, (około 20 km od Berna) oblał benzyną i podpalił! Zginęło 6 osób i kilka jest rannych. Tego kiedyś nie było. Nawpuszczali tego i teraz nie wiedzą jak ich zintegrować ze sobą. Czy to wogóle możliwe, zastanawia się głośno, ta adaptacja? Mają problemy gospodarczą, wiele osób żyje w skrajnym ubóstwie. Nie jest łatwo, odpowiadam. Wiele krajów w Europie sie z tym boryka. Brakuje rąk do pracy. Rodzi sie za mało dzieci. Mamy szczęście, że przyjeżdżają do nas Ukraińcy, którzy mimo wszystko są nam bliscy kulturowo, wyglądają jak my, język podobny ta sama rodzina, kończę wypowiedź.

Chwila ciszy, po czym klient kontynuuje. Szwajcaria jest jednak wygrana, bo nie jest w Uni Europejskiej. Nikt jej nic nie każe. Sami o sobie decydują.

Pozwolę sobie mieć trochę inne spojrzenie odpowiadam. Urodziłem się w '71szym i pamiętam czasy PRLu i tego jak się wtedy żyło. Myślę mamy ogromne szczęście będąc w UE. Dziś zamiast tłuc się z Niemcami wysyłamy ponad 1/4 swojego eksportu, przyjmując jednocześnie 16% od nich. Kto jest dla kogo rynkiem zbytu? Mało kto wie, że są całe gałęzie produkcji w których jesteśmy pierwsi w Europie. W drobiarstwie, eksporcie jabłek czy np. grach komputerowych! Po tej krótkiej wymianie pogladów przeszliśmy do wspominania wycieczek pieszych po ścieżkach alpejskich czy Jury w okolicach Bazylei.

Wie Pan mamy takiego zaufanego taksówkarza, macedończyka, zagaja Pan od pary, z którym często jeździmy. To on nam powiedział, że nowi emigranci z Afryki czy Bliskiego Wschodu wyparli "tradycyjne" mafie z Albanii czy byłej Jugosławi. Albańczycy słynęli z okrucieństwa. To co robią ci którzy ich wyparli? Dobre pytanie, odpowiadam. Czy to nie jest trochę tak, że "stara" emigracja mówi to co chcą usłyszeć mieszkańcy Szwajcarii, myślę głośno. Z jednej strony potrzebujemy młodych, zdolnych i chętnych do pracy. Z drugiej źle lokujemy pomoc socjalną, przyczyniając się do świadomego bezrobocia i braku potrzeby integracji, tworząc bańkę nieprzystosowania? Ameryka którą zbudowali emigranci, dziś ich wyrzuca. Czy to nie paradoks? Obniżająca się dzietność dotyka wszystkie wysoko rozwinięte kraje. Taka prawidłowość. W Polsce ubiegły rok to 1,03 dziecka czyli ponad dwukrotnie mniej żeby spełnić warunek zastępowalności pokoleń. I jak to w życiu nie ma na to jednego prostego panaceum. Imigranci to jedno z wielu rozwiązań.

Zdjęcie z Wikipedii szczyt Matterhorn na granicy szwajcarsko-włoskiej.



sobota, 14 marca 2026

Nieufność

 Jest już po 22giej. 2ga taryfa czyli dobrze :) Jedziemy z klientką, z Ukrainy do hotelu na Muranowskiej w Warszawie. Mam do wyboru co najmniej 2 trasy. Zależnie od obciążenia przez Centrum lub Wisłostardą 2 km dalej. O tej porze nie ma korków więc wybór przejazdu przez miasto jest z punktu widzenia klienta najlepszym rozwiązaniem czasowo/kosztowym. Do hotelu podjeżdża się zależnie od wyboru trasy z dwu przeciwnych kierunków.

Jedziemy, widać już hotel. Pasażerka o coś dopytuje, żywo gestykuljąc. Po chwili orientuję się, że Pani jest zdziwiona, że podjeżdżamy od tej strony. Spokojnie tłumaczę łamanym rosyjskim "eto bliższe" pokazuję na mapie google trasę. Nie wiem czy zdołałem panią przekonać. Widać była tu już nie raz. Wcześniej jeździła dłuższą trasą. Nie zakładam, że koledzy "przewieźli" pasażerkę inaczej specjalnie. Być może był szczyt i tak wyszło. Co innego zwróciło moja uwagę. Ten wyraz nieufności na twarzy podróżniczki. To skrywane oburzenie i niepokój, że ktoś "znowu" próbuje mnie oszukać... Wiem, że doświadczają jako obcokrajowcy sytuacji w których ktoś żeruje na ich niewiedzy. Pisałem już o nielicznych (zwykle niezszerzonych) polskich taksówkarzach przed Dworcem Centralnym oszukujących klientów.

Inny wyraz takiej nieufności czy  potrzeby zabezpieczenia się przed oszustwem jest pytanie o koszt za kurs. O cenę przejazdu najczęściej pytają właśnie Ukraińcy. Zwykle usłyszą kwotę  zawyżoną w stosunku do tego co pokaże taksometr. Kiedyś jeden z Ukraińców wytłumaczył mi dlaczego tak się dzieje. Tak to działa w Kijowie W innym przypadku ryzykujesz przepłacenie za kurs.



Wstyd

 Piątek 18:30. Telefon z centrali korporacji Taxi z którą współpracuję. Krótko jest reklamacja na twój przejazd... Co mam zrobić? Przywieź h...