Jest okres tuż przed wyborami prezydenckimi w Polsce. W tym czasie w praktycznie każdy weekend i niektóre dni tygodnia odbywają się różnego rodzaju manifestacje. Spóźniony z powodu protestów, dzwonię do klientki, żeby jeśli to możliwe wyszła na Al. Jerozolimskie, ponieważ jej ulica jest zablkowana przez policję. Miła policjantka pozwala zaczekać na zakazie na klientkę. Szybko nawiązujemy kontakt, połączeni emocjami przedwyborczymi i sytuacją na drogach Warszawy.
Starsza Pani opowiada o swoim schorowanym mężu. Mówi o 5 tomografiach i jakie to marnotrastwo badań. Wg niej zupełnie niepotrzebnie wykonano tyle prześwietleń nie podejmując żadnych prób leczenia.
Chyba w Polityce ostatnio czytałem o "diagnostyce na wyrost" w Polskim systemie leczenia. W artykule poruszano temat braku kontynuacji w leczeniu po wykonaniu diagnostyki. Konkluzja tej analizy była taka, że system nastawiony jest na zlecenia diagnostyczne, bo to się opłaca a już niekoniecznie prowadzenie leczenia jako takiego, przez lekarza.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz